W. Hann, Deloitte: dla Polski najlepszy miks węglowo-atomowy uzupełniony OZE.

- Najtańsza jest energetyka węglowa, ale nie jest zeroemisyjna, a więc moim zdaniem powinniśmy szukać dla Polski głównie optymalnego miksu węglowo- atomowego uzupełnionego, ale nie zdominowanego przez OZE - uważa Wojciech Hann, szef zespołu środkowo-europejskiego energetyki i zasobów w Deloitte.

Jakie znaczenie z punktu widzenia budowy pierwszej elektrowni atomowej w Polsce ma przyjęcie przez rząd Programu Polskiej Energetyki Jądrowej ( PPEJ?

- Do budowy elektrowni jądrowej nie może dojść w żadnym kraju, w Polsce również, bez jasnej i nie budzącej wątpliwości deklaracji danego rządu o intencji zrealizowania takiego projektu. W związku z tym przyjęcie PPEJ to był warunek konieczny, żeby można było dalej mówić o realizacji programu jądrowego w Polsce i dlatego przyjęcie PPEJ przez rząd to absolutnie fundamentalny krok.

Osobiście rozumiem przyjęcie PPEJ jako potwierdzenie w obecnych warunkach, gdy konsumpcja energii w Polsce rośnie, iż obecny rząd poważnie myśli o rozwijaniu energetyki jądrowej i widzi dla niej miejsce w miksie energetycznym Polski. Krótko mówiąc, przyjęcie PPEJ to warunek konieczny, ale rzecz jasna niewystarczający do tego, żeby program jądrowy został zrealizowany.

W przyszłym roku wybory do Sejmu, SLD chce referendum w sprawie budowy elektrowni jądrowej, było atomowe zamieszanie w PSL, a zatem czy pana zdaniem projekt jądrowy jest obarczony dużym ryzykiem politycznym, czy raczej nie ?

- Nie jest moją rolą ocena, na ile polityczne ryzyko może być istotne. Natomiast w każdym kraju, który podejmuje się rozwoju energetyki jądrowej konsensus polityczny to sprawa absolutnie kluczowa. Między innymi dlatego, że program jądrowy ma wieloletni wymiar i będzie musiał być aktualizowany. PPEJ to jest zapis tego, jak widzimy przyszłość i punkt widzenia będzie się zmieniał. Mam nadzieję, że konsensus polityczny w sprawie budowy elektrowni jądrowych w Polsce będzie mógł być osiągnięty. Polityka energetyczna jest jedną z tych dziedzin wokół których taki konsensus powinien być budowany.

W PPEJ wiele miejsca poświęcono uzasadnianiu, że rozwijanie energetyki jądrowej jest racjonalne, bo pomoże w ograniczaniu emisji CO2 w energetyce , a w ślad za tym umożliwi złagodzenie wzrostu cen prądu powodowanych wysokimi kosztami CO2. Czy to nie jest przesada zważywszy, że elektrownia jądrowa ma powstać grubo po 2020 roku, a konkretniejsze unijne plany redukcji CO2 i to odchodzącej KE sięgają 2030?

 

- To prawda, że gdyby w dającej się przewidzieć przyszłości, czyli do 2050 roku, Unia Europejska (UE) hipotetycznie odeszła od polityki klimatycznej jaką znamy, jakiej się obawiamy, czy przeciwko jakiej protestujemy, to miks energetyczny Polski z czysto ekonomicznego punktu widzenia pewnie mógłby nie zawierać energetyki jądrowej. Natomiast wśród największych krajów UE - Niemcy, Francja, Wielka Brytania - nie widzę żadnego, gdzie zakładano by, że należy się spodziewać radykalnego odejścia od kierunku, jaki obrała UE w polityce klimatyczno-energetycznej i jaki z mniejszymi, większymi czy nawet bardzo dużymi kłopotami stara się realizować.

Polska słusznie podkreśla, że w strategii UE należy uwzględnić specyfikę poszczególnych państw i zadbać o konkurencyjność przemysłu, która wskutek źle zaplanowanej polityki klimatycznej może bardzo ucierpieć. W praktyce jednak musimy się jeszcze napracować, żeby osiągnąć rozwiązania akceptowalne dla Polski.

W marcu b.r. Rada Europejska zajmie się m.in. zaproponowanymi przez Komisję Europejską celami polityki klimatycznej na 2030 rok, czyli także sprawą celu 40 proc. redukcji CO2. Polska powinna zawetować pakiet 2030?

- Nie wiem, co zrobi polski rząd, ale nie wykluczam, że decyzje, które zapadną na marcowym szczycie UE mogą mieć wpływ na realizację PPEJ. Znaczenie marcowego szczytu UE polega na tym, że długoterminowym skutkiem decyzji Rady Europejskiej w sprawie pakietu 2030 będzie uprawdopodobnienie lub nie scenariusza, w którym CO2 będzie w dłuższym czasie kosztowało coraz więcej, a zatem będą to decyzje o poważnym znaczeniu gospodarczym.

Moim zdaniem żadne polskie weto nie zmieni długoterminowo podejścia UE do polityki klimatycznej. Aby to się mogło stać musimy przebijać się na forum UE z naszymi argumentami wskazującymi na obniżanie konkurencyjności europejskiego przemysłu wskutek kosztów polityki klimatycznej. Powinniśmy robić co możliwe, żeby uświadomić decydentom, że dominacja polityki klimatycznej nad polityką przemysłową zagraża konkurencyjności europejskiej gospodarki. Możemy, jako UE, osiągnąć wielki regionalny sukces w redukcji CO2 i zniszczyć przemysł albo odwrotnie, ale szkodliwą mrzonką jest wyobrażenie, że Europa może zachowywać długoterminowo przewagi konkurencyjne bez przemysłu.

Przyjmując PPEJ rząd zarazem kreśli politykę energetyczną, ale czy ma narzędzia, żeby ją realizować, a w tym, aby uruchomić budowę elektrowni jądrowej ?

- Rząd kreśli obraz przyszłego miksu energetycznego, ale myślę, że szczegółowych narzędzi realizacji celu nie ma i jeśli budowa elektrowni jądrowej ma stać się faktem, to trzeba je stworzyć.

Wprawdzie trwają prace nad rynkiem mocy i bardzo dobrze, ale rynek mocy nie jest pełną i systemową odpowiedzią na kłopot z nowymi inwestycjami w energetyce. Rynek mocy, czyli wynagradzanie zdolności wytwórczych, może w jakimś stopniu wspomóc obecnych graczy, przedłużyć eksploatację niektórych elektrowni, uzasadnić modernizację innych, czy wspomóc niektóre pilne inwestycje. Świetnie. Natomiast jeśli na poważnie mówimy o wejściu w głębszą zmianę miksu energetycznego, a atom byłby taką zmianą, to rynek mocy nie wystarczy.

Uważam, że równolegle z pracą nad rynkiem mocy powinny się toczyć prace nad systemowym wsparciem dla inwestycji w elektroenergetykę, jakim na przykład jest system kontraktów różnicowych w Wielkiej Brytanii. Mówię o tym przykładzie, bo ma tę zaletę, że jest już testowany w Brukseli i jeśli zyska akceptację to będzie można się zastanowić na ile możemy rozwiązania brytyjskie zaadoptować do polskiej sytuacji. Aby to się udało potrzebny jest zorganizowany wysiłek wszystkich stron, w tym również decydentów odpowiedzialnych za przyszłość systemu regulacyjnego. Mam tutaj na myśli w szczególności ministerstwo gospodarki oraz URE, ale także głównych graczy rynkowych.

W PPEJ jest dużo o kosztach wytwarzania energii w elektrowniach jądrowych, ale prawie nic nie ma o wpływie energetyki jądrowej na ceny prądu. Jaki wpływ na ceny energii miałoby wejście na rynek 3000 MW w technologii jądrowej ?

- Nie sądzę, żeby 7-8 proc. mocy systemu w technologii jądrowej , bo o takiej skali mówimy przy 3000 MW jądrowych uruchamianych około 2025 roku, miało istotny wpływ na poziom cen energii elektrycznej. Natomiast jeśli chcemy mieć nowe elektrownie, to ceny energii muszą wzrosnąć. O ile dobrze rozumiem publiczne wystąpienia zarządu PGE, to sam zarząd zakłada, że do 2020 ceny energii elektrycznej będą stopniowo realnie rosły. Absolutnie nie jest więc tak, że energetyka jądrowa to będzie jedyny, czy nawet kluczowy czynnik wpływający na ceny energii dla odbiorców końcowych.

Mówiąc o cenach energii nie sposób abstrahować od relacji podaży i popytu, architektury rynku, czy możliwości transgranicznej wymiany energii. Wprowadzenie energetyki jądrowej do polskiego miksu energetycznego nie wpłynęłoby znacząco na ceny energii, ale obniżyłoby znacząco emisję CO2. Zatem jeśli mówimy o zapewnieniu odbiorcom jak najtańszej energii, czyli także o konkurencyjności przemysłu, to stawiamy pytanie o to, jaki wybrać miks energetyczny.

Najtańsza jest energetyka węglowa, ale nie jest zeroemisyjna, a więc moim zdaniem powinniśmy szukać dla Polski głównie optymalnego miksu węglowo- atomowego, uzupełnionego ale nie zdominowanego przez OZE, bo Polaków nie stać na dopłacanie do luksusu korzystania z energii produkowanej w drogich zielonych niskoemisyjnych źródłach w takim stopniu jak Niemców, czy Anglików.

Jaka jest zatem, pana zdaniem, logika wprowadzania energetyki jądrowej do miksu energetycznego Polski ?

- Sekwencja logiczna jest taka, że skoro od płacenia za emisje CO2 nie uciekniemy, to budowa elektrowni jądrowych ma sens, bo jest najtańszą odpowiedzią na postulat niskoemisyjnej energetyki. Ale idąc dalej, obecne regulacje, mechanizmy rynkowe i mechanizmy dopłat nie generują impulsów cenowych na rynku energii, które są wystarczające dla uzasadnienia opłacalności budowy nowych elektrowni i dlatego musimy pomyśleć albo nad mechanizmami wspomagania inwestycji albo nad zmianą architektury rynku.

Zbudowanie elektrowni jądrowej przez PGE pewnie wzmocniłoby ją, ale co dałoby w gruncie rzeczy gospodarce, skoro jasne jest, że nie ma co przeceniać wpływu 3000 MW na rynek energii ?

- Aby elektrownia atomowa się opłacała to - poza innymi czynnikami - musi pracować w tzw. podstawie, czyli niemal bez przerwy, a że nie licząc OZE ma najniższe koszty zmienne to absolutnie jasne jest, że miejsce na rynku musiałoby się dla niej znaleźć. Energetyka jądrowa wzmocniłaby więc pozycję rynkową PGE, a patrząc szerzej jej uruchomienie oznaczałaby poważny impuls gospodarczy. W przypadku budowy elektrowni atomowej o mocy 3000 MW mówimy o inwestycji wartej około 50 mld zł i chociaż istotna tego część to byłyby profity dostawców technologii, to inwestycja oznaczałaby dla wielu polskich firm zwiększone zamówienia przez wiele lat. Nie wolno o tym zapominać.

Źródło: WNP.PL
Autor: Ireneusz Chojnacki


 

Kalendarz wydarzeń

Mon Tue Wed Thu Fri Sat San
  1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
O portalu | Korzystanie z serwisu | Kontakt w sprawie partnerstwa | Zastrzeżenia prawne

Wszystkie materiały są objęte prawem autorskim. Przedruk, powielanie, dystrybucja lub w innej, jakiejkolwiek formie, przetwarzanie, bez zgody Wydawcy jest zabroniony. Działania wbrew powyższym zapisom skutkują odpowiedzialnością karną wynikającą z prawa autorskiego i praw pokrewnych.
Copyright © 2010-2016 by elektrownia-jadrowa.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.