3 lata po awarii w Fukushimie - czy warto budować atom w Polsce?

Autor:  dr inż. Andrzej Strupczewski, Narodowe Centrum Badań Jądrowych  |  08-03-2014 14:35

Nowo budowane elektrownie jądrowe są znacznie bezpieczniejsze niż elektrownia w Fukushimie. Elektrownie jądrowe są tańsze niż odnawialne źródła energii, dlatego w Polsce powinny być budowane elektrownie jądrowe - pisze dr inż. Andrzej Strupczewski, prof. nadzw. Narodowego Centrum Badań Jądrowych (NCBJ).

Reaktory III generacji dadzą prąd bezpiecznie, przy zachowaniu czystego powietrza, wody i gleby. Kosztują więcej niż obecnie pracujące reaktory II generacji, ale właśnie dlatego chcemy budować reaktory III a nie II generacji, by ludność była bezpieczna.

Elektrownie jądrowe nie spowodują utraty miejsc pracy w górnictwie węglowym, mają one tylko uzupełnić nasz bilans energetyczny, pokrywając około 25 proc. zapotrzebowania, a węgiel będzie nadal potrzebny. 

Ataki na opłacalność budowy elektrowni jądrowych nie są niczym nowym - takie same zarzuty stawiano 20 i 30 lat temu budowniczym elektrowni jądrowych w Stanach Zjednoczonych, we Francji czy w Szwecji. A przecież dzisiaj te ongiś zwalczane elektrownie jądrowe we wszystkich krajach dostarczają tani prąd. 

Drogo, ale nie bardzo 

W oparciu o analizy dla Komisji Europejskiej i o dane z kontraktów zawartych w drodze przetargów w ostatnich latach można przyjąć dla przyszłych bloków budowanych w Polsce wielkość bezpośrednich nakładów inwestycyjnych równą 16,4 mln PLN/kW. Wówczas przy stopie procentowej 8 proc. otrzymamy dla bloku 3000 MWe łączne nakłady inwestycyjne z oprocentowaniem kapitału podczas budowy 60 mld PLN, a w razie uzyskania stopy procentowej 6 proc. - tylko 52,5 mld PLN. Jest to znacznie mniej niż podają przeciwnicy energetyki jądrowej. 

Po uwzględnieniu zmienności siły wiatru i okresów, gdy nie świeci słońce, okaże się, że nakłady inwestycyjne na wiatraki lub panele fotowoltaiczne są znacznie wyższe niż na elektrownie jądrowe. Np. dla wiatru na morzu, dla którego lobby wiatrowe podaje nakłady 14,75 mln PLN/MW mocy szczytowej, nakłady na jednostkę mocy średniej dla współczynnika wykorzystania mocy równego 0,4 wynoszą 36,7 mln PLN/MW. Aby z morskich farm wiarowych otrzymać taką samą energię jak z elektrowni jądrowej o mocy 3000 MWe i o współczynniku obciążęnia 0,9 trzeba byłoby wydać na bezpośrednie nakłady inwestycyjne 99,2 mld PLN. To dużo więcej niż dla elektrowni jądrowych. 

Dla wiatraków na lądzie nakłady podane w opracowaniu Instytutu Energetyki Odnawialnej wynoszą 6,39 mln PLN/MW mocy szczytowej a średni współczynnik wykorzystania mocy zainstalowanej w Niemczech to 0.166. Przy tym rzeczywistym współczynniku nakłady na moc średnią w ciągu roku to 38,5 mln PLN/MW. A dla uzyskania takiej energii jak z elektrowni jądrowej o mocy 3000 MW trzeba wydać 104 mld PLN. Nawet przy współczynniku wykorzystania mocy zainstalowanej równym 23 proc. - osiągalnym tylko w niektórych rejonach nadmorskich - potrzeba będzie wydać na wiatraki 76,5 mld PLN.

Są miejsca, gdzie wiatraki osiągają wyższe współczynniki wykorzystania mocy zainstalowanej, ale gdy mówimy o znaczącym udziale wiatru w produkcji energii elektrycznej w Polsce, trzeba brać warunki typowe dla naszego kraju. Tymczasem prędkość wiatru w Polsce jest dużo mniejsza niż na zachodnich wybrzeżach Szkocji lub Danii. Tam wiatry stale wiejące znad Atlantyku mają prędkość 8-9 m/s, podczas gdy w najbardziej korzystnym dla wiatru rejonie Polski, to jest koło Łeby, prędkość wiatru to około 5,5 m/s. A moc wiatraka jest proporcjonalna do trzeciej potęgi prędkości wiatru. Nic dziwnego, że w Polsce potrzebne są duże dopłaty do wiatraków, bo inaczej deweloperzy nie chcieliby ich stawiać…. 

Oczywiście, gdy wieje silny wiatr, moc wiatraków jest duża. Ale nie jest to zaletą energetyki wiatrowej. Niemcy tego doświadczają i muszą nadmiar energii eksportować, dopłacając by sąsiedzi zechcieli tę energię przyjąć. Dopłaty dla sąsiednich państw typowo wynoszą 15 euro/MWh, a w czerwcu 2013 roku sięgały 100 euro/MWh. Niestety gdy wiatru brak, brak również energii elektrycznej z wiatraków a import energii jest wtedy drogi. 

Atom tańszy niż OZE? 

W dniu 26 lutego niemiecka komisja ekspertów rządowych zaleciła pani Merkel całkowite zniesienie ustawy o energiach odnawialnych (EEG). - "Nie ma żadnego uzasadnienia dla jej dalszego działania" - twierdzą eksperci. - "Nie przyczyniła się ona ani do redukcji emisji gazów cieplarnianych ani do rozwoju innowacyjnej gospodarki. System dopłat do OZE powoduje, że ceny energii dla odbiorców indywidualnych w Niemczech są obecnie najwyższe na świecie, a nie przynosi także żadnego pozytywnego efektu dla ochrony środowiska". To skutek wyłączania elektrowni atomowych, które są zastępowane blokami węglowymi. 

To samo stwierdzają wybitni ekonomiści niemieccy. Oto wypowiedź profesora Hansa Wernera Sinna, prezydenta instytutu badań nad gospodarką IFO (Institut für Wirtschaftsforschung), profesora ekonomii i finansów publicznych na Uniwersytecie Ludwiga Maximiliana w Monachium "Niemcy muszą płacić zagranicy by pozbyć się swojego prądu. Jest to szaleństwo ekonomiczne." A o polityce forsownego rozwijania OZE pisze on " Jest ona ekologicznie bezużyteczna, prowadzi do niszczenia naturalnych krajobrazów I obniża poziom życia użytkownika."

I nakłady inwestycyjne i łączne koszty wytwarzania energii elektrycznej są dużo wyższe dla wiatraków niż dla elektrowni jądrowych. Wykazały to analizy Agencji Rynku Energii, podane w Polskim Programie Energetyki Jądrowej. 

Dodatkowym problemem jest współpraca elektrowni z systemem energetycznym. Jej koszty ocenił na przykładzie systemu energetycznego Niemiec zespół ekspertów OECD - w którym oczywiście uczestniczyli Niemcy - na niecałe 2 euro/MWh dla energetyki jądrowej, na 32 euro/MWh dla wiatru na lądzie i na morzu, a na 62 euro/MWh dla paneli fotowoltaicznych. Taka jest rzeczywistość - w przeciwieństwie do twierdzeń lobbystów OZE, że energia wiatru i słońca zlikwiduje potrzebę sieci energetycznej! 

Jeśli ktoś mówi, że Polski nie stać na budowę elektrowni jądrowych, a jednocześnie uważa, że stać nas na budowę wiatraków, to popełnia rażący błąd logiczny. Skutki takiego błędu widać, gdy trzeba płacić rachunki za prąd. Nasi sąsiedzi Niemcy właśnie je płacą, a że są one dwakroć wyższe niż we Francji, że ponadto w skali państwa łączne dopłaty do OZE przekraczają już 20 miliardów euro rocznie, nawet największy zwolennik OZE postawiony na stanowisku wicekanclerza oprzytomniał i zawołał "gospodarka Niemiec doszła już do kresu swych możliwości płacenia na OZE"! 

A pamiętajmy, że wiatraki pracują 20 lat, więc w ciągu 60 lat życia elektrowni jądrowej trzeba ponosić nakłady na wiatraki trzy razy -czyli obciążenia odbiorców prądu będą duże nie tylko dla tego pokolenia, ale i dla ich dzieci i wnuków… 

Hasło "Energia z OZE jest tania…" okazało się w praktyce nieprawdziwe. 

Nawet Japonia mimo zagrożeń trzęsieniem ziemi i tsunami zadecydowała, że musi wrócić do energetyki jądrowej i będzie uruchamiała swe reaktory. Nam tsunami nie grozi, a przykład Niemiec pokazuje, że OZE nie są dobrym rozwiązaniem. Dlatego wybieramy energetykę jądrową - by mieć czysty i tani prąd. A z pośród reaktorów wybieramy reaktory III generacji, by ludność była bezpieczna.

Źródło: wnp.pl


 

Kalendarz wydarzeń

Mon Tue Wed Thu Fri Sat San
  1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
O portalu | Korzystanie z serwisu | Kontakt w sprawie partnerstwa | Zastrzeżenia prawne

Wszystkie materiały są objęte prawem autorskim. Przedruk, powielanie, dystrybucja lub w innej, jakiejkolwiek formie, przetwarzanie, bez zgody Wydawcy jest zabroniony. Działania wbrew powyższym zapisom skutkują odpowiedzialnością karną wynikającą z prawa autorskiego i praw pokrewnych.
Copyright © 2010-2016 by elektrownia-jadrowa.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.